AUTOPORTRET Rozmowa z Janem Stopczyńskim - artystą malarzem, wiceprezesem Zarządu Głównego Stowarzyszenia Marynistów Polskich

Moja znajoma była przekonana, że maryniści malują... obrazy maryjne.
Miałem podobną przygodę. Zapytałem pewnego młodego człowieka, czy wie kim są maryniści. Odpowiedział - mniej więcej się orientuję, nie pamiętam tylko gdzie jest ich klasztor.
Kogo zatem zrzesza Stowarzyszenie Marynistów Polskich?
Osoby, które przynajmniej część swojej twórczości poświęcają morzu - plastyków, fotografików, filmowców, pisarzy, dziennikarzy, poetów, a nawet muzyków.
Czy do Stowarzyszenie należą głównie mieszkańcy wybrzeża?
Wręcz przeciwnie! Stowarzyszenie nie ma oddziału w Gdańsku, a bardzo prężne koła działają w Łodzi, Krakowie oraz Rzeszowie.
Ilu członków liczy Stowarzyszenie?
Około trzystu.
I każdy może wstąpić?
Każdy, kto swój dorobek twórczy w pewnym stopniu dedykuje morzu. Niezbędna jest też rekomendacja osoby wprowadzającej.
Czy za granicą istnieją stowarzyszenia marynistów?
Tak. Bardzo aktywne koło działa we Francji.
A w Skandynawii?
Nie słyszałem, ale klub marynistów przypuszczalnie niebawem powstanie w Norwegii. Na nasze plenery przyjeżdża bowiem mieszkanka Oslo, która planuje stworzyć tam stowarzyszenie na wzór polskiego. Uczestnikami marynistycznych plenerów są też malarze z Litwy oraz Rosjanie - z Królewca. Myślimy wspólnie o założeniu związku plastyków malujących Bałtyk.
Pan jest artystą malarzem...
Lubię malować w plenerze, duża część moich obrazów powstała nad morzem. Nie jestem w tym odosobniony, malarze stanowią większość w Stowarzyszeniu.
Czy są analogiczne koła zrzeszające na przykład malarzy górskich krajobrazów, portretów, lub martwych natur?
O ile wiem - nie ma.
Organizował Pan plenery malarskie?
Bywałem ich komisarzem, bywałem tylko uczestnikiem. Największe plenery nadmorskie urządza wejherowski oddział Stowarzyszenia. Spotykamy się w Białogórze, Lubiatowie, a także w głębi lądu - ostatnio na Kaszubach, w Szymbarku. Tematyka powstałych tam prac łączy wątki marynistyczne z ekologicznymi.
A które miejsca nad Bałtykiem maluje Pan najchętniej?
Całą Wyspę Wolin, szczególnie klify w rejonie Świętouścia. Niezwykle malownicze są też okolice Dębek i rzeki Piaśnicy. A dalej na wschód Żuławy, Frombork, Mierzeja Wiślana, Krynica Morska.
Która pora roku nad Bałtykiem jest najlepsza dla malarza?
Jesień, przełom września i października, gdy zaczynają się sztormy, a pejzaże dostają kolorów. Lubię niskie chmury i niskie słońce, więc ważna jest też dla mnie pora dnia - wczesny poranek, lub późne popołudnie, wtedy światło jest doskonałe.
Czy robi Pan też zdjęcia?
Tak. Ostatnio na ruchomych wydmach w Słowińskim Parku Narodowym. To wyjątkowo wdzięczny temat.
Gdzie można zobaczyć Pańskie prace?
Właśnie wysłałem prace na Litwę, gdzie przygotowywana jest wystawa "Bałtyckie Mosty". Chętnie wystawiam swoje obrazy w Bałtyckiej Galerii Sztuki w Ustce. A w listopadzie duża ekspozycja została otwarta w Rzeszowie. Ale działalność marynistów nie ogranicza się do organizowania wystaw, plenerów i takiej, czy innej twórczości. Wielu z nas prowadzi działalność dydaktyczną, odwiedzamy szkoły, ośrodki wczasowe, sanatoria, starając się popularyzować wiedzę o morzu. To naczelne zadanie współczesnego marynisty, które zapisane jest w pierwszym paragrafie statutu Stowarzyszenia Marynistów Polskich.
Czy w Stowarzyszeniu są również marynarze?
Wspaniałe akwarele maluje Zbigniew Szczepanek - absolwent Wyższej Szkoły Morskiej i wykładowca astronawigacji w Akademii Marynarki Wojennej.
Kiedy powstało Stowarzyszenie?
Formalnie w roku 1968, ale o morzu pisał już nasz rodak Józef Conrad Korzeniowski, a malowali je artyści tej miary co Władysław Ślewiński, Leon Wyczółkowski, Wojciech Weiss i Marian Mokwa. Niezapomniany miesięcznik "Morze" - ukazujący się od roku 1924 - publikował teksty Stefana Żeromskiego oraz Mariusza Zaruskiego. W roku 1933 powstał w Gdyni Związek Plastyków Morskich, a rok później otwarto tam Galerię Morską, której twórcą był Marian Mokwa. W czasach nam bliższych wiele książek o tematyce podróżniczo morskiej napisali Arkady Fiedler, Alina i Czesław Centkiewiczowie, Henryk Mąka oraz Karol Olgierd Borchardt. A teraz przed marynistami pojawiło się nowe wyzwanie, bo obok edukowania i tworzenia prac o morzu, coraz częściej walczymy o jego ochronę.

Kuba Terakowski

Tekst napisany dla magazynu Bałtyckie Podróże


Jan Stopczyński - urodzony w roku 1936, we Lwowie. Absolwent wydziału grafiki krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Od roku 1961 członek Związku Polskich Artystów Plastyków. Brał udział w ponad 200 wystawach, w tym kilkunastu za granicą. 27 wystaw indywidualnych. Otrzymał nagrody i wyróżnienia w konkursach i wystawach m.in. grand prix w ogólnopolskim konkursie marynistycznym "Eko - morze". Odznaczenia: "Srebrny Krzyż Zasługi", medal "Zasłużonemu dla Marynistyki Polskiej". Od roku 1993 wiceprezes Zarządu Głównego Stowarzyszenia Marynistów Polskich. W latach 2002 - 2006 prezes Klubu Malarzy Związku Polskich Artystów Plastyków w Krakowie. Prace Jana Stopczyńskiego znajdują się w 10 muzeach.



Łodzie przy brzegu


Mewa


Ustka - fragment portu


Mgła nad jeziorem


Plaża


Panorama miasteczka


Rzeka


Ustka - wyjście z portu


Ujście Piaśnicy


Rozlewisko


Pejzaż z okolic Krzeszowa


Noc nad Soliną


Zima w Bieszczadach


Kominy Łegu


Strona główna